CHASE
MEILING
Wu
właściwie chastity meiling wu — urodzona 11.11.1997 w Edynburgu, w Szkocji — zwykła śmiertelniczka od ponad miesiąca znów dzierży broń — łowczyni z dziada pradziada — czarna owca rodziny; jako jedyna w swoim pokoleniu zrzekła się tytułu łowcy i starała odciąć się od nadnaturalnego świata — córka marnotrawna; wróciła, nie dlatego że chciała, ale dlatego że nie miała innej opcji — obecnie w londynie na tropie wampira, który odbrał jej jedyną osobę, na której kiedykolwiek jej zależało — tancerka w klubie nocnym stworzonym z myślą o wampirach; swoją prawdziwą motywację do pracy tam ukrywa pod zalotnymi uśmiechami, pięknymi kłamstwami i układami naznaczonymi własną krwią — relacje
Myślałaś, że już z tym wszystkim skończyłaś — rozdział zamknięty, książka odłożona na półkę, do widzenia. Myślałaś, że udało ci się odciąć od całego tego gówna, jakim jest twoja rodzina — na dobre tym razem, szczątki mostów za twoimi plecami wciąż tlące się resztkami płomieni. Myślałaś, że już nigdy więcej nie weźmiesz broni do ręki — ale powinnaś była wiedzieć, że nie będzie tak łatwo, że los zaśmieje ci się w twarz, uderzając cię pięścią w brzuch raz, i jeszcze jeden, i kolejny.
Twoja rodzina nigdy nie JEJ nie lubiła. Odkąd tylko ONA po raz pierwszy pojawiła się w twoim życiu, patrzyli na NIĄ spode łba, tylko czekając na wymówkę, by cię od NIEJ odciąć. W JEJ obecności widzieli słabość — kruchość ludzkiego życia, naiwność wynikającą z niewiedzy. Dla nich, ONA była ucieleśnieniem niebezpieczeństwa — demonem zesłanym po to, by sprowadzić cię na złą drogę, zwodniczym światełkiem pośród czarnych głębin oceanu, neonowym znakiem wskazującym: tędy do normalności.
Dla ciebie, ONA była wszystkim — powiewem świeżości w twojej dusznej, sztywnej rzeczywistości, zalążkiem indywidualności powoli kiełkującym wśród rygorystycznych zasad i nierealnych oczekiwań. JEJ spojrzenie na świat, niesplamione brutalnością i bezwzględnością wśród której żyłaś od maleńkości, w niczym nie przypominało twojego własnego — pełne było kolorów i beztroski, wolności, której nigdy nie było dane ci zasmakować. Niczym ćmę do płomienia, ONA przyciągała cię — powietrze wokół NIEJ naładowane niewidzialną energią silniejszą niż pole grawitacyjne. Chciałaś być bliżej — na tyle blisko by dotknąć, poczuć, posmakować; na tyle blisko, by dać się pochłonąć, aż Chastity-łowczyni przestałaby istnieć.
Powinnaś była wiedzieć, że świat nie będzie na tyle łaskawy, by dać ci odejść — i to ONA była ceną, którą dane ci było zapłacić. Piętnaście lat ukrywania prawdziwej natury świata i splamionej krwią rzeczywistości, piętnaście lat udawania normalności, piętnaście lat kłamstw, naginania prawdy i wymówek, i–
Koniec.
Puste mieszkanie, opróżniona szafa, i kartka na lodówce: nie szukaj mnie.
Mogłaś to przewidzieć. Gdybyś tylko uważniej JĄ obserwowała, zadawała pytania, nie odpuszczała... Wiedziałaś, że coś było na rzeczy — wiedziałaś, że ONA coś ukrywała, JEJ spojrzenie nigdy nie zatrzymujące się na tobie na dłużej niż parę sekund. Powietrze ciężkie było od niewypowiedzianych słów, z każdym dniem coraz mocniej ściskające twoje płuca, a ty — MILCZAŁAŚ. W ciszy obserwowałaś, jak wasza relacja rozpada się, bo bałaś się, że najcichszy nawet dźwięk wywoła lawinę, której nie będziesz w stanie powstrzymać.
Chciałaś być NORMALNA — nie sądziłaś tylko, że ukrywanie prawdy za milionem mask odbierze ci jedyną osobę, na której ci kiedykolwiek zależało.
Broń nie leży w twojej dłoni tak komfortowo, jak niegdyś — ale chociaż minęła już dekada, twoje mięśnie wciąż pamiętają, jak się poruszać, przeładować magazynek, celować. Znów oswajasz się z ciężarem noży i sztyletów pochowanych pod ubraniami, a rankami trenujesz, w głowie słysząc głos ciotki krytykujący twoją kondycję i technikę. W pracy uśmiechasz się i udajesz zafascynowaną wampirami śmiertelniczkę — i chociaż skóra cierpnie ci na samą myśl o ich dotyku, to zbliżasz się, flirtujesz, uwodzisz.
NIE SZUKAJ MNIE, napisała.
Ale ty nie zamierzasz przestać, póki JEJ nie znajdziesz.
Twoja rodzina nigdy nie JEJ nie lubiła. Odkąd tylko ONA po raz pierwszy pojawiła się w twoim życiu, patrzyli na NIĄ spode łba, tylko czekając na wymówkę, by cię od NIEJ odciąć. W JEJ obecności widzieli słabość — kruchość ludzkiego życia, naiwność wynikającą z niewiedzy. Dla nich, ONA była ucieleśnieniem niebezpieczeństwa — demonem zesłanym po to, by sprowadzić cię na złą drogę, zwodniczym światełkiem pośród czarnych głębin oceanu, neonowym znakiem wskazującym: tędy do normalności.
Dla ciebie, ONA była wszystkim — powiewem świeżości w twojej dusznej, sztywnej rzeczywistości, zalążkiem indywidualności powoli kiełkującym wśród rygorystycznych zasad i nierealnych oczekiwań. JEJ spojrzenie na świat, niesplamione brutalnością i bezwzględnością wśród której żyłaś od maleńkości, w niczym nie przypominało twojego własnego — pełne było kolorów i beztroski, wolności, której nigdy nie było dane ci zasmakować. Niczym ćmę do płomienia, ONA przyciągała cię — powietrze wokół NIEJ naładowane niewidzialną energią silniejszą niż pole grawitacyjne. Chciałaś być bliżej — na tyle blisko by dotknąć, poczuć, posmakować; na tyle blisko, by dać się pochłonąć, aż Chastity-łowczyni przestałaby istnieć.
Powinnaś była wiedzieć, że świat nie będzie na tyle łaskawy, by dać ci odejść — i to ONA była ceną, którą dane ci było zapłacić. Piętnaście lat ukrywania prawdziwej natury świata i splamionej krwią rzeczywistości, piętnaście lat udawania normalności, piętnaście lat kłamstw, naginania prawdy i wymówek, i–
Koniec.
Puste mieszkanie, opróżniona szafa, i kartka na lodówce: nie szukaj mnie.
Mogłaś to przewidzieć. Gdybyś tylko uważniej JĄ obserwowała, zadawała pytania, nie odpuszczała... Wiedziałaś, że coś było na rzeczy — wiedziałaś, że ONA coś ukrywała, JEJ spojrzenie nigdy nie zatrzymujące się na tobie na dłużej niż parę sekund. Powietrze ciężkie było od niewypowiedzianych słów, z każdym dniem coraz mocniej ściskające twoje płuca, a ty — MILCZAŁAŚ. W ciszy obserwowałaś, jak wasza relacja rozpada się, bo bałaś się, że najcichszy nawet dźwięk wywoła lawinę, której nie będziesz w stanie powstrzymać.
Chciałaś być NORMALNA — nie sądziłaś tylko, że ukrywanie prawdy za milionem mask odbierze ci jedyną osobę, na której ci kiedykolwiek zależało.
Broń nie leży w twojej dłoni tak komfortowo, jak niegdyś — ale chociaż minęła już dekada, twoje mięśnie wciąż pamiętają, jak się poruszać, przeładować magazynek, celować. Znów oswajasz się z ciężarem noży i sztyletów pochowanych pod ubraniami, a rankami trenujesz, w głowie słysząc głos ciotki krytykujący twoją kondycję i technikę. W pracy uśmiechasz się i udajesz zafascynowaną wampirami śmiertelniczkę — i chociaż skóra cierpnie ci na samą myśl o ich dotyku, to zbliżasz się, flirtujesz, uwodzisz.
NIE SZUKAJ MNIE, napisała.
Ale ty nie zamierzasz przestać, póki JEJ nie znajdziesz.
You say you're not afraid to die
But take off the armor
'round your chest
What's left inside?
Cześć!
W końcu witam się wraz z moją pannicą i zapraszam do zabawy! Chase to z natury raczej miłe stworzenie, ale zabije każdego, kto stanie jej na drodze do odnalezienia swojej zaginionej psiapsi, lojalnie ostrzegam. W relacjach dwie duszyczki do oddania.
Na wizerunku Andy Blossom, w tytule oraz karcie Teya&League of Legends, reszta moja.
mail: boromir.is.my.boyfriend@gmail.com // discord: nikt.
W końcu witam się wraz z moją pannicą i zapraszam do zabawy! Chase to z natury raczej miłe stworzenie, ale zabije każdego, kto stanie jej na drodze do odnalezienia swojej zaginionej psiapsi, lojalnie ostrzegam. W relacjach dwie duszyczki do oddania.
Na wizerunku Andy Blossom, w tytule oraz karcie Teya&League of Legends, reszta moja.
mail: boromir.is.my.boyfriend@gmail.com // discord: nikt.
Czekałam, czekałam i sie w końcu doczekałam >.< Jedziemy ....
OdpowiedzUsuń