Pokąsana, spleśniała dusza najdobitniej objawia się w oczach, odwiecznie zamarłych na zaprzeszłych obrazach. Jest bowiem kawałem czerstwego pieczywa, pozostawionego odłogiem w tyle chlebaka. Ustawionym w centralnym miejscu stołu, ale z premedytacją omijanym kubkiem z dwoma łykami herbaty, zdominowanymi przez dwutygodniowy grzyb. Miesiącami ignorowanym opakowaniem płatków owsianych wciśniętych w kąt szafki, które ustanowione zostało królestwem larw spożywczych moli. Niby martwy, ale jednak coś jeszcze się w nim porusza.
Są więc fotografie wspomnień, wprasowane w umysł jak klatki niewywołanego filmu. Dziesiątki zwłok objawiających makabrę najpodlejszych osobników jego gatunku; szarpane, dźgane, dekapitowane, trzaskane, gwałcone, postrzelone, obnażone i w ubraniach, w rowach, lasach, parkach, rynsztokach, restauracjach, willach i mieszkaniach. Widok płaczącego niemowlęcia z krwistym odciskiem kciuka rozmazanym na policzku, ciał zarzuconych przez brzeg wanny niby upiorne, wiotkie lalki, śladów kłów miernie maskowanych przez cios noża w miejscu, w którym skóra obleka tętnicę szyjną, niezgadzających się rozbryzgów krwi, ginących dowodów, ust wypowiadających szorstkie odpuść, Gallagher. I wreszcie sylwetki jego własnego chłopca zwisającej z obleczonego sznurem szkaradnego żyrandola, leniwie bujanej w takt prześladującego go w snach skrzypienia liny. A potem targanej rozpaczą twarzy wieloletniego partnera, treściwie wykładającej mu jego własną nieczułość. W samoudręce odtwarza je dzień w dzień, noc w noc. Właśnie w tym celu. By skurcz serca oznajmił mu, że owszem, dycha jeszcze.
„GRUBY
Powie mu pan: cierp, cierpi, powie mu pan: skacz, skacze, a nawet potrafi czytać i pisać... Dostał medal na wystawie psów w Paryżu... Jest inteligentny, dobrze ułożony... ułożenie nie jest trudne... Wystarczy umiejętne postępowanie, nieco cierpliwości... W pracy psa działają cztery czynniki: pasja łowiecka, wiatr, chody i inteligencja... Bobik ma chody i dobrze czuje wiatr... Bierze go pan?
BOHATER
Nie mam pieniędzy... a on nie gryzie?
GRUBY (śmieje się)
Nie ma zębów, ma tylko język. Liże.”
z Kartoteki Tadeusza Różewicza
Przyszłam ukochać wizerunek, kartę i postać, nawet jeśli marudzisz na jej sztampowość.
OdpowiedzUsuńJestem bardzo ciekawa tego, co popchnęło jego syna do szubienicy. Koszmarny los mu zgotowałaś, ale dający mnóstwo możliwości. Będę śledzić jak się rozwinie cała historia 🖤
OdpowiedzUsuńNa wątek supersupersuper chętnie, z pół czarnej i ptysiem, gdyż pani prosi ptysia, ptysia!, bo wie, co to samotność. Tak serio to skoro Gordie to forma czarnej komedii, a Doran noir, to zróbmy sobie czarny czarny kryminał. Z Gordonem zamiast femme fatale. Jakiś Wielki Bezsen albo Nietoperz Maltański, zobaczymy. Muszę jeszcze pomyśleć i zgłosić się w DM-ach!
OdpowiedzUsuńKurde, biję się teraz z myślami. Najpierw trafiłam do Varujana i tak pomyślałam, czy nie szukasz jego stwórcy albo kogoś, kto tam przyczynił się do tej wampirzej zemsty i sprawdzić jak radzi sobie po latach, jak się go pociągnie za ten szczurzy ogon, a potem przyszłam sprawdzić glinę i teraz za bardzo się waham. Korciłoby mnie zagrać na tym policyjnym węchu, porozrzucać okruszki i może posprawdzać, na ile ma silną wolę w nie piciu.... Daj mi znać, czy coś z tego odpada, czy masz może coś zupełnie innego, co chciałabyś wspólnie popisać.
OdpowiedzUsuń