Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Watkin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Watkin. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 czerwca 2026
Watkin & Doran
czwartek, 4 czerwca 2026
Wątkin
strach na ludzi
Nadszedł czas. To już ostatni akt, kolejnego nie będzie. Pora naciągnąć maskę na twarz spękaną pajęczyną bladych zmarszczek, by jeszcze raz posyłać ciepłe uśmiechy, perfekcyjnie odgrywając dobrze znaną rolę. Niebawem spektakl dobiegnie końca. Publiczność wierci się w fotelach ze zniecierpliwieniem. Gorycz porażek spływa przełykiem wgłąb ciała, parząc napotkane tkanki zgryzotą i wściekłością. Któregoś dnia nastąpi erupcja, wtedy potok żółci chluśnie wokół. Poleje się krew, prędzej czy później, to nieuniknione jak smog, epidemie i wojny. Przetrwał każdą z tych rzeczy po wielokroć, bo przeżył to przecież zbyt duże słowo. On jest, nie bywa. Zawsze w cieniu, na uboczu, na pozór niewidoczny, ale wyczuwalny, jak zapach nadciągającej ulewy. Gdzieś tam egzystuje, trwa od wieków, zmieniając miejsca zamieszkania, ucząc się nowych języków, porzucając stare tożsamości, pozostając przy zakorzenionych nawykach. Zapach czarnej kawy, parującej w wyszczerbionym kubku. Dębowe biurko z litego drewna, solidne, z frontami zdobionymi ręczną snycerką. Papieros tlący się między nieznacznie pożółkłymi zębami. Półki regału uginające się pod ciężarem zakurzonych woluminów, będących marną namiastką biblioteczki, która poszła z dymem wraz z resztą rezydencji przed laty.
Obczajcie zespół Gorycz, nad kartą postaci to fragment ich utworu. Tworzą coś wspaniałego i wyciągnęli mnie z pisarskiego dołka. Oto jestem, ja i owoc żywotu mojego.