piątek, 19 czerwca 2026
THE BIG UNSLEEP
THE UNHAPPY HOURS
środa, 17 czerwca 2026
PERSONAL GIFT. BLOODY PERSONAL
wtorek, 16 czerwca 2026
RAVE TO THE GRAVE
poniedziałek, 15 czerwca 2026
NO SNITCHING, JUST BITCHING
niedziela, 14 czerwca 2026
CHESS-BEATING BASTARDS
piątek, 12 czerwca 2026
NIC SIĘ NIE STAŁO, GORDIE, NIC SIĘ NIE STAŁO
piątek, 12 czerwca 2020
KOLEJNOŚĆ SZKÓD PONIESIONYCH
w trakcie
W życiu nic nie jest czarno-białe, chyba że szachy – czyli o tym, jak Gordie Goff chciał wylać herbatkę, a Vazha Baptiste uznał, że to zaproszenie do gry i plotek.
w trakcie
Z monitoringiem wśród kretynów, czyli o tym, jak Tom Mayers i Gordie Goff wymieniali sąsiedzkie uprzejmości.
anulowany!
Rura niezgody, czyli o tym, jak Lotte Eisenhart zgotowała Gordiemu Goffowi los gorszy od śmierci oraz wampiryzmu i zesłała go do rejwowej otchłani.
w trakcie
Przez tętnicę do serca, czyli o tym, że Korynt Baptiste prezentuje się zaiste, ale Gordie Goff tego nie szanuje. Do diabła z prezentami!
w trakcie
Do dna czy totalne dno? Czyli o tym, jak Gordie Goff wszedł do lokalu Isobel de Kant i natychmiast posądził ją o kantowanie.
w trakcie
Zakazana morda czy mord zakazany? Czyli o tym, jak Doran Gallagher próbował przesłuchiwać Gordiego Goffa, który drugi raz spierdolił z objęć śmierci.
DUPY ZAWRACACZE
DE DOMO DRINKWATER
Dopust boży Gordiego, cierń w dupie, najświętsza cholera domowego ogniska i miłość życia oraz nie-życia też. Przeżyli razem kopę lat, dwie wojny, dzieci, rachunki, jego chrapanie, jej uszczypliwości i małżeństwo oparte głównie na miłości, awanturach oraz herbacie robionej na przeprosiny, bez pytania.
Na początku sierpnia 1966 roku Mags pochowała Gordiego, przekonana, że stary dureń wreszcie doprowadził swoje życie do końca w najgłupszy możliwy sposób. Trzydzieści lat później, w 1996, Gordie pochował ją. Nie oficjalnie, rzecz jasna. Stał z daleka, po zmroku. Baba miała dużo sił witalnych. I, co gorsza, rację w większości spraw.
ALAN GOFF
Dzieci Gordiego i Mags. W 1966 pochowali ojca, nie wiedząc, że ten obudzi się później pod ziemią i przez następne dekady będzie patrzył na nich z dystansu. Kochał ich po swojemu, czyli narzekając, wymagając i pilnując, żeby żaden skurwysyn nie podszedł za blisko.
Linda miała 36 lat, Alan 28, kiedy po raz ostatni widzieli ojca. W drugą stronę to oczywiście nie działało, bo Gordie doglądał swoje maleństwa z daleka, z rosnącą zgrozą przyjmując fakt, że jego córeczka to starucha dobijająca do dziewięćdziesiątki, a synek też stał się stetryczałym prykiem po osiemdziesiątce.