wtorek, 15 września 2026
Prefiero morir cantando, como mueren las cigarras.
poniedziałek, 14 września 2026
Lista obecności — wrzesień 2026
Drogie Kiełki!
Proszę o komentarz pod wrześniową (heh, mały poślizg) listą obecności, która będzie aktywna do 21 września do godziny 23:59. W komentarzu należy wskazać imiona oraz nazwiska wszystkich swoich aktywnych postaci.
Piszący, którzy nie wykażą swojej aktywności, zostaną uznani za nieaktywnych — ich karty postaci oraz dodatki zostaną oznaczone etykietą "archiwum" oraz przeniesione do postów roboczych. Bohaterowie usunięci zostaną również ze spisu postaci a autorzy usunięci z blożka.
niedziela, 13 września 2026
home sweet home – where all boundaries go to die
niedziela, 6 września 2026
HOW I MET YOUR FATHER
sobota, 5 września 2026
i guess i thought i'd feel something
Pomyśleć, że nie tak dawno temu jedyne występy pozostające w jego zasięgu to cotygodniowa suma w Katedrze Santa Maria del Fiore. Otoczony innymi tenorami chóru harmonizował wspólnie z nimi psalmy w łacinie, by całą grupą uświetnić uroczystość w jednej z najpiękniejszych świątyń Toskanii. Syna bogatego kupca stać było na wykształcenie muzyczne pod czujnym okiem mistrza, ale od wieków wiadomo, że większość drzwi należy wyważać sprytem, urokiem. Rzadko wystarczy łut szczęścia.
Kiedy zauważył jak w jednej ze środkowych ław, zawsze na tyle blisko, aby mieć dobry widok na chór, pojawiał się ten sam wierny. Z pełną uwagą i niemal nabożną czcią wlepiał swój zachłanny wzrok. Remigio wiedział, że w końcu mężczyzna przestawi mu się, a gdy nadszedł ten dzień, pierwszymi słowami Luigiego Cherubiniego było “moja muzo”.
Teraz stoi w swoim pokoju na pierwszym piętrze paryskiej kamienicy, mając naprzeciw siebie kompozytora. Bencivenni, w samym szlafroku, krzyżuje ręce ze znużonym wyrazem twarzy. Żadnego wrażenia nie robi na nim widoczna złość na twarzy kompozytora.
— Powinieneś być ostrożniejszy — syczy po florencku. Krótkie prychnięcie. — Brzmisz jakbyś był dalej zaskoczony, że nie jesteś jedyny. W mgnieniu oka zostaje pochwycony w silnym uścisku. Czuje drażniący zapach pudru do peruk. — Przyjechałeś tu ze mną, jesteś coś mi winny. — Przyjechałeś tutaj z żoną. Mam dość bycia jedynie nałożnikiem wielkiego artysty.
Gdy kilka lat później znika bez słowa, wybuchają plotki. Być może to rewolucjoniści porwali śpiewaka z Florencji? Czy Remigio Bencivenni był szpiegiem pod przebraniem? Zemsta jednego z kochanków? Ktoś usłyszał o występach podobnego mu mężczyzny na ulicach Wenecji, gdzieś w Barcelonie, ale to nie mógł być on. Remigio Bencivenni rozpływa się w powietrzu.
mail do kontaktu: zasmucony.melepeta@gmail.com
niedziela, 9 sierpnia 2026
a jester dances while the kingdom falls apart
środa, 5 sierpnia 2026
Lista obecności — sierpień 2026
Drogie Kiełki!
Proszę o komentarz pod lipcową listą obecności, która będzie aktywna do 10 sierpnia do godziny 23:59. W komentarzu należy wskazać imiona oraz nazwiska wszystkich swoich aktywnych postaci.
Piszący, którzy nie wykażą swojej aktywności, zostaną uznani za nieaktywnych — ich karty postaci oraz dodatki zostaną oznaczone etykietą "archiwum" oraz przeniesione do postów roboczych. Bohaterowie usunięci zostaną również ze spisu postaci a autorzy usunięci z blożka.
czwartek, 23 lipca 2026
Lorien Velaris
niedziela, 12 lipca 2026
and the truth shall bind you
In every cry of every Man, / In every Infants cry of fear, / In every voice: in every ban, / The mind-forg'd manacles I hear London, William Blake
wtorek, 7 lipca 2026
body language, body reading
O, pardon me, thou bleeding piece of earth! Śledztwo, które może wpędzić cię do grobu.
piątek, 3 lipca 2026
A jeśli to nie ja jestem centrum wszechświata?
I jeśli ten spektakl życia, który uważałem za tak dobrze napisany, ponieważ miałem wrażenie, że został stworzony dla mnie… w ogóle nie został napisany!?
wtorek, 30 czerwca 2026
Lista obecności — lipiec 2026
Drogie Kiełki!
Proszę o komentarz pod lipcową listą obecności, która będzie aktywna do 7 lipca do godziny 23:59. W komentarzu należy wskazać imiona oraz nazwiska wszystkich swoich aktywnych postaci.
Piszący, którzy nie wykażą swojej aktywności, zostaną uznani za nieaktywnych — ich karty postaci oraz dodatki zostaną oznaczone etykietą "archiwum" oraz przeniesione do postów roboczych. Bohaterowie usunięci zostaną również ze spisu postaci a autorzy usunięci z blożka.
sobota, 20 czerwca 2026
Proszę mnie zostawić w spokoju, jestem zajęty. Popełniam samobójstwo.
piątek, 19 czerwca 2026
THE BIG UNSLEEP
THE UNHAPPY HOURS
środa, 17 czerwca 2026
PERSONAL GIFT. BLOODY PERSONAL
wtorek, 16 czerwca 2026
Hartwell Valeyev
Into the fire and born again
CHASE
MEILING
Wu
właściwie chastity meiling wu — urodzona 11.11.1997 w Edynburgu, w Szkocji — zwykła śmiertelniczka od ponad miesiąca znów dzierży broń — łowczyni z dziada pradziada — czarna owca rodziny; jako jedyna w swoim pokoleniu zrzekła się tytułu łowcy i starała odciąć się od nadnaturalnego świata — córka marnotrawna; wróciła, nie dlatego że chciała, ale dlatego że nie miała innej opcji — obecnie w londynie na tropie wampira, który odbrał jej jedyną osobę, na której kiedykolwiek jej zależało — tancerka w klubie nocnym stworzonym z myślą o wampirach; swoją prawdziwą motywację do pracy tam ukrywa pod zalotnymi uśmiechami, pięknymi kłamstwami i układami naznaczonymi własną krwią — relacje
Myślałaś, że już z tym wszystkim skończyłaś — rozdział zamknięty, książka odłożona na półkę, do widzenia. Myślałaś, że udało ci się odciąć od całego tego gówna, jakim jest twoja rodzina — na dobre tym razem, szczątki mostów za twoimi plecami wciąż tlące się resztkami płomieni. Myślałaś, że już nigdy więcej nie weźmiesz broni do ręki — ale powinnaś była wiedzieć, że nie będzie tak łatwo, że los zaśmieje ci się w twarz, uderzając cię pięścią w brzuch raz, i jeszcze jeden, i kolejny.
Twoja rodzina nigdy nie JEJ nie lubiła. Odkąd tylko ONA po raz pierwszy pojawiła się w twoim życiu, patrzyli na NIĄ spode łba, tylko czekając na wymówkę, by cię od NIEJ odciąć. W JEJ obecności widzieli słabość — kruchość ludzkiego życia, naiwność wynikającą z niewiedzy. Dla nich, ONA była ucieleśnieniem niebezpieczeństwa — demonem zesłanym po to, by sprowadzić cię na złą drogę, zwodniczym światełkiem pośród czarnych głębin oceanu, neonowym znakiem wskazującym: tędy do normalności.
Dla ciebie, ONA była wszystkim — powiewem świeżości w twojej dusznej, sztywnej rzeczywistości, zalążkiem indywidualności powoli kiełkującym wśród rygorystycznych zasad i nierealnych oczekiwań. JEJ spojrzenie na świat, niesplamione brutalnością i bezwzględnością wśród której żyłaś od maleńkości, w niczym nie przypominało twojego własnego — pełne było kolorów i beztroski, wolności, której nigdy nie było dane ci zasmakować. Niczym ćmę do płomienia, ONA przyciągała cię — powietrze wokół NIEJ naładowane niewidzialną energią silniejszą niż pole grawitacyjne. Chciałaś być bliżej — na tyle blisko by dotknąć, poczuć, posmakować; na tyle blisko, by dać się pochłonąć, aż Chastity-łowczyni przestałaby istnieć.
Powinnaś była wiedzieć, że świat nie będzie na tyle łaskawy, by dać ci odejść — i to ONA była ceną, którą dane ci było zapłacić. Piętnaście lat ukrywania prawdziwej natury świata i splamionej krwią rzeczywistości, piętnaście lat udawania normalności, piętnaście lat kłamstw, naginania prawdy i wymówek, i–
Koniec.
Puste mieszkanie, opróżniona szafa, i kartka na lodówce: nie szukaj mnie.
Mogłaś to przewidzieć. Gdybyś tylko uważniej JĄ obserwowała, zadawała pytania, nie odpuszczała... Wiedziałaś, że coś było na rzeczy — wiedziałaś, że ONA coś ukrywała, JEJ spojrzenie nigdy nie zatrzymujące się na tobie na dłużej niż parę sekund. Powietrze ciężkie było od niewypowiedzianych słów, z każdym dniem coraz mocniej ściskające twoje płuca, a ty — MILCZAŁAŚ. W ciszy obserwowałaś, jak wasza relacja rozpada się, bo bałaś się, że najcichszy nawet dźwięk wywoła lawinę, której nie będziesz w stanie powstrzymać.
Chciałaś być NORMALNA — nie sądziłaś tylko, że ukrywanie prawdy za milionem mask odbierze ci jedyną osobę, na której ci kiedykolwiek zależało.
Broń nie leży w twojej dłoni tak komfortowo, jak niegdyś — ale chociaż minęła już dekada, twoje mięśnie wciąż pamiętają, jak się poruszać, przeładować magazynek, celować. Znów oswajasz się z ciężarem noży i sztyletów pochowanych pod ubraniami, a rankami trenujesz, w głowie słysząc głos ciotki krytykujący twoją kondycję i technikę. W pracy uśmiechasz się i udajesz zafascynowaną wampirami śmiertelniczkę — i chociaż skóra cierpnie ci na samą myśl o ich dotyku, to zbliżasz się, flirtujesz, uwodzisz.
NIE SZUKAJ MNIE, napisała.
Ale ty nie zamierzasz przestać, póki JEJ nie znajdziesz.
Twoja rodzina nigdy nie JEJ nie lubiła. Odkąd tylko ONA po raz pierwszy pojawiła się w twoim życiu, patrzyli na NIĄ spode łba, tylko czekając na wymówkę, by cię od NIEJ odciąć. W JEJ obecności widzieli słabość — kruchość ludzkiego życia, naiwność wynikającą z niewiedzy. Dla nich, ONA była ucieleśnieniem niebezpieczeństwa — demonem zesłanym po to, by sprowadzić cię na złą drogę, zwodniczym światełkiem pośród czarnych głębin oceanu, neonowym znakiem wskazującym: tędy do normalności.
Dla ciebie, ONA była wszystkim — powiewem świeżości w twojej dusznej, sztywnej rzeczywistości, zalążkiem indywidualności powoli kiełkującym wśród rygorystycznych zasad i nierealnych oczekiwań. JEJ spojrzenie na świat, niesplamione brutalnością i bezwzględnością wśród której żyłaś od maleńkości, w niczym nie przypominało twojego własnego — pełne było kolorów i beztroski, wolności, której nigdy nie było dane ci zasmakować. Niczym ćmę do płomienia, ONA przyciągała cię — powietrze wokół NIEJ naładowane niewidzialną energią silniejszą niż pole grawitacyjne. Chciałaś być bliżej — na tyle blisko by dotknąć, poczuć, posmakować; na tyle blisko, by dać się pochłonąć, aż Chastity-łowczyni przestałaby istnieć.
Powinnaś była wiedzieć, że świat nie będzie na tyle łaskawy, by dać ci odejść — i to ONA była ceną, którą dane ci było zapłacić. Piętnaście lat ukrywania prawdziwej natury świata i splamionej krwią rzeczywistości, piętnaście lat udawania normalności, piętnaście lat kłamstw, naginania prawdy i wymówek, i–
Koniec.
Puste mieszkanie, opróżniona szafa, i kartka na lodówce: nie szukaj mnie.
Mogłaś to przewidzieć. Gdybyś tylko uważniej JĄ obserwowała, zadawała pytania, nie odpuszczała... Wiedziałaś, że coś było na rzeczy — wiedziałaś, że ONA coś ukrywała, JEJ spojrzenie nigdy nie zatrzymujące się na tobie na dłużej niż parę sekund. Powietrze ciężkie było od niewypowiedzianych słów, z każdym dniem coraz mocniej ściskające twoje płuca, a ty — MILCZAŁAŚ. W ciszy obserwowałaś, jak wasza relacja rozpada się, bo bałaś się, że najcichszy nawet dźwięk wywoła lawinę, której nie będziesz w stanie powstrzymać.
Chciałaś być NORMALNA — nie sądziłaś tylko, że ukrywanie prawdy za milionem mask odbierze ci jedyną osobę, na której ci kiedykolwiek zależało.
Broń nie leży w twojej dłoni tak komfortowo, jak niegdyś — ale chociaż minęła już dekada, twoje mięśnie wciąż pamiętają, jak się poruszać, przeładować magazynek, celować. Znów oswajasz się z ciężarem noży i sztyletów pochowanych pod ubraniami, a rankami trenujesz, w głowie słysząc głos ciotki krytykujący twoją kondycję i technikę. W pracy uśmiechasz się i udajesz zafascynowaną wampirami śmiertelniczkę — i chociaż skóra cierpnie ci na samą myśl o ich dotyku, to zbliżasz się, flirtujesz, uwodzisz.
NIE SZUKAJ MNIE, napisała.
Ale ty nie zamierzasz przestać, póki JEJ nie znajdziesz.
You say you're not afraid to die
But take off the armor
'round your chest
What's left inside?
Cześć!
W końcu witam się wraz z moją pannicą i zapraszam do zabawy! Chase to z natury raczej miłe stworzenie, ale zabije każdego, kto stanie jej na drodze do odnalezienia swojej zaginionej psiapsi, lojalnie ostrzegam. W relacjach dwie duszyczki do oddania.
Na wizerunku Andy Blossom, w tytule oraz karcie Teya&League of Legends, reszta moja.
mail: boromir.is.my.boyfriend@gmail.com // discord: nikt.
W końcu witam się wraz z moją pannicą i zapraszam do zabawy! Chase to z natury raczej miłe stworzenie, ale zabije każdego, kto stanie jej na drodze do odnalezienia swojej zaginionej psiapsi, lojalnie ostrzegam. W relacjach dwie duszyczki do oddania.
Na wizerunku Andy Blossom, w tytule oraz karcie Teya&League of Legends, reszta moja.
mail: boromir.is.my.boyfriend@gmail.com // discord: nikt.